Nowa defensywa, stara bajera – relacja #LGDWPŁ

Miała być okazja do rehabilitacji za remis w Rzeszowie a wyszło jeszcze gorzej. Nafciarze w Gdańsku zagrali zwyczajnie słabo i ostatecznie przegrali 1:3. Honorowe trafienie dla Wisły zanotował niezawodny ostatnio Fabian Hiszpański.

Trener Żuraw już przed pierwszym gwizdkiem zaskoczył wielu. Miejsce Emila Thiakane w wyjściowym składzie zajął Jime. Konia z rzędem temu, kto przewidział taką roszadę. Zmiana w ofensywie to jedyna różnica w porównaniu do wyjściowego składu z Rzeszowa.

Na początek wieczoru nie zawiódł nadawca –  stacja ze słoneczkiem w logo. Kibice czekali na transmisję z Gdańska, a dostali pojedynek rodem z bliskiego wschodu. Nie ma to jak profesjonalne podejście do rozgrywek krajowych! Wielu fanów Fortuna 1 Ligi nie może zapewne doczekać się przenosin rozgrywek do telewizji publicznej. 

Do Gdańska przenieśliśmy się w drugiej minucie meczu. Szybki rzut oka na Polsat Plus Arenę i pierwsze spostrzeżenia. Tragicznie wygląda ten obiekt zamknięty dla kibiców. Arena EURO 2012 straszyła nas pustkami przez całe spotkanie. Wszystko to za sprawą ograniczonej przez PZNP widowni na stadionie Lechii (maksymalna ilość kibiców została ograniczona do 1300).

Pierwsze ciekawe wydarzenie na boisku to dopiero ósma minuta meczu. Wtedy to żółtą kartką ukarany został Łukasz Sekulski. Ważna informacja, w związku z tym, Łukasz nie wystąpi w pierwszym domowym meczu Nafciarzy w tym roku. Kapitan Nafciarzy próbował uderzenia przewrotką i niestety na jego drodze stanął Dominik Piła. Zrozumiała decyzja arbitra.

W jedenastej minucie pierwsza groźna sytuacja pod bramką Sarnavskiego. Głową bramkarza Lechii próbował lobować Fryderyk Gerbowski. Niestety zabrakło szczęścia. 

Na drugą klarowną sytuację czekaliśmy do piętnastej minuty. Niestety była to akcja w wykonaniu Lechii Gdańsk, zakończona golem Tomasa Bobcka. 

Nafciarze próbowali błyskawicznej odpowiedzi. Niestety po dośrodkowaniu Fabiana Hiszpańskiego przestrzelił Łukasz Sekulski. Co nie udało się za pierwszym razem, jeszcze gorzej wyszło minutę później. Tym razem nie udało się Sekulowi oddać nawet strzału. 

Po trzydziestu minutach spotkania mieliśmy dwa do zera. Lechia Gdańsk przez pół godziny nie grała nic, Lechia Gdańsk skonstruować była w stanie jedynie dwie akcje. I obie akcje wykorzystała. Autorem tego drugiego trafienia Maksym Khlan. 

Wisła próbowała grać, a to goście byli bezlitośnie skuteczni. W trzydziestej czwartej minucie zapachniało trzecim golem dla Lechii. Uderzenie sprzed pola karnego Bobcka nie znalazło na nasze szczęście drogi do bramki Krzyśka Kamińskiego. 

W 38. minucie meczu przed szansą z rzutu wolnego stanął Mateusz Szwoch. Niestety, rzut wolny z 18. metra zakończył swój lot na murze. 

W czterdziestej minucie szok i niedowierzanie. Podwójna zmiana w wykonaniu Dariusza Żurawia. Boisko opuścili Grić i Niepsuj, ich miejsce zajęli Jakub Szymański oraz Emil Thiakane. Nieczęsto możemy oglądać takie obrazki. W czterdziestej trzeciej minucie żółtą kartką ukarany został Marcus Haglind-Sangre. Uderzenie z rzutu wolnego Zheliazk, jednak pewnie wyłapane przez Kamińskiego. Chwilę później dobra akcja Wisły, niestety zabrakło szczęścia i uderzenia. Przed gwizdkiem na przerwę, pierwszy raz Lechia nie wykorzystała swojej okazji na podwyższenie prowadzenia. Dobra akcja Camilo Meny, na nasze szczęście nikt nie był w stanie jej wykończyć. Do szatni trener Żuraw zabierał swoich zawodników przy wyniku 0:2. Co gorsza Wisła wyglądała tak samo słabo, jak nie gorzej, niż podczas pierwszej połowy w Rzeszowie. 

Druga połowa zaczęła się od mocnego uderzenia… gospodarzy. Mena wrzucił na karuzelę duet Thiakane – Jach i niewiele brakowało aby jego akcja zakończyła się trzecim golem dla gospodarzy. Szybka odpowiedź Wisły, niestety uderzenie Kocyły zablokowane. Chwilę później dogranie Sekula i strzał Jacha broni Sarnavski. Fenomenalne widowisko zobaczyliśmy po zmianie stron. Pełna wymiana ciosów. Jeszcze realizator nie zdążył wrócić z pod bramki Lechii, a już Khlan uderzał na bramkę Kamińskiego. W pięćdziesiątej minucie znowu Mena stanął przed szansą na podwyższenie prowadzenia swojego zespołu… na nasze szczęście na posterunku był Kamiński. Siedem minut po zmianie stron mieliśmy gola kontaktowego. Jego autorem Fabian Hiszpański. Asystę przy tym trafieniu zapisać należy wprowadzonemu przed przerwą Thiakane. Pierwszy poważny błąd w defensywie zielonych udało nam się zamienić na gola. Niestety, sędzia główny postanowił odgwizdać w tej sytuacji… no właśnie nie bardzo wiem co. Sygnalizacja pozycji spalonej… dwie minuty wcześniej. 

W sześćdziesiątej minucie w końcu drogę do naszej bramki znalazł Mena. Bardzo duża w tym zasługa indolencji naszej formacji defensywnej. Warto podkreślić że asystę, druga w tym meczu, zaliczył Tomas Bobcek.

W siedemdziesiątej czwartej minucie Camilo Mena opuścił plac gry, w jego miejsce pojawił Kacper Sezonienko. Na ławce usiadł również Khlan, w jego miejsce Jakub Sypek. Na kolejne zmiany zdecydował się również trener Żuraw. Kacper Laskowski zastąpił na murawie Mateusza Szwocha. Natomiast w Mieszko Lorenc zmienił Dawida Kocyłę. Festiwal zmian trwał w najlepsze. Tomas Bobcek opuścił murawę, w jego miejsce pojawił się Łukasz Zjawinski. Wszystkie te zmiany mieli miejsce pomiędzy 74. a 78. minutą spotkania. W osiemdziesiątej minucie ostatnia zmiana w zespole z Płocka. Łukasza Sekulskiego zastąpił Jesper Westermark. I kolejne zmiany w zespole Lechii, Filip Koperski zastąpił Louisa D’Arrigo. Na samym boisku dzieje się tyle, że jedyne o czym warto byłoby pisać to zmiany personalne. Niestety w osiemdziesiątej piątej minucie obaj szkoleniowcy wyczerpali ich limit. Dla poprawy nastrojów kibiców, po wejściu na murawę Koperskiego, trwała jeszcze analiza VAR pod kątem rzutu karnego dla Nafciarzy. Ostatecznie sędzia główny tego meczu sam podbiegł do monitora i wskazał na 11. metr od bramki Sarnavskiego. Rzut karny na trafienie honorowe pewnie zamienił Fabian Hiszpański. 

Do końca spotkania wynik nie uległ już zmianie. 

Narciarze z Gdańska wracają pokonani. Co możemy powiedzieć po dwóch wiosennych spotkaniach? Niewiele się zmieniło w naszej defensywie. Dwa spotkania, pięć goli straconych. Niby nazwiska nowe, niestety poziom taki sam. Jedyna nadzieja, że z meczu na mecz będzie to wyglądało lepiej. Okazja do rehabilitacji już za tydzień. Wtedy to Wisła w pierwszym domowym spotkaniu w tym roku zmierzy się z GKS-em Katowice. Co warte podkreślenia, Nafciarze mają pewne rachunki do wyrównania z katowiczanami. Pierwsze spotkanie zakończyło się kompromitacją Wisły i porażką 1:4.

Lechia Gdańsk – Wisła Płock 3:1 (2:0)

1:0 – Tomáš Bobček 15′

2:0 – Maksym Khlan 30′

3:0 – Camilo Mena 61′

3:1 – Fabian Hiszpański 87′ (k.)

Lechia: 29. Bogdan Sarnavskyi – 3. Elias Olsson, 4. Andrei Chindriș, 5. Ivan Zhelizko, 7. Camilo Mena (74, 21. Jakub Sypek), 11. Dominik Piła, 16. Louis D’Arrigo (84, 72. Filip Koperski), 23. Miłosz Kałahur (C), 30. Maksym Khlan (74, 79. Kacper Sezonienko), 89. Tomáš Bobček (77, 9. Łukasz Zjawiński), 99. Tomasz Neugebauer.

Wisła: 1. Krzysztof Kamiński – 8. Jakub Grič (40, 19. Emile Thiakane), 9. Dawid Kocyła (76, 6. Mieszko Lorenc), 14. Mateusz Szwoch (76, 70. Kacper Laskowski), 16. Fabian Hiszpański, 18. Jime, 20. Łukasz Sekulski (C) (80, 53. Jesper Westermark), 24. David Niepsuj (40, 77. Jakub Szymański), 32. Fryderyk Gerbowski, 33. Jarosław Jach, 44. Marcus Haglind Sangré.

Kopnij dalej

Ten post ma 3 komentarzy

  1. renegat

    jak to niewiele zmienilo sie w naszej defensywie? zmienilo sie na gorsze. wzieli dwoch doswiadczonych graczy i defensywa dziurawa jak ser szwajcarski w gwoli scislosci. pocieszajace jest jedynie to, ze porazka z Lechia byla planowana. nasza wyjazdowa indolencja trwa, jakby inna ekipa.
    .
    druga kwestia to styl gry. broni cala druzyna, tak samo jak atakuje. po tych 2 meczach mam juz watpliwosci, czy jakikolwiek progres z obecnym trenerem uczynimy. wedlug mnie to jest mega prosty futbol. wywalic gale do przodu i moze cos sie uda. a w obronie poudawac, ze jest dobrze…. ot cala filozofia. czyli zero progresu. brawo dla dzialaczy!

  2. Arkadiusz1

    To że Żuraw nie będzie grał tego co próbował grać Stano to było jasne jak słońce. Taki wstęp to oczywiście pokłosie beznadziejnej gry naszego zespołu, braku widoku kształtującego się stylu, braku zaangażowania niektórych zawodników często wynikającego z braku umiejętności lub fizycznych i mentalnych uwarunkowań. Nie jestem w stanie pojąć jak to możliwe że taki Jarosław zabiera miejsce w składzie naszych młodym zawodnikom, właściwie ten facet przestał grać w piłkę już kilka lat temu i tutaj pytanie następne skąd tyle zaufania do jego osoby? To że ten jegomość wychodzi w pierwszym składzie to jest jakieś pomieszaniem z poplątaniem przecież mamy młodego z potencjałem i ograniem na poziomie centralnym. Mógłbym pisać negatywnie o kilku zawodnikach występujących w tym meczu ale na czoło peletonu wysuwa się Dawid nie spełniony talent którego umiejętności nie nadążają za głową lub odwrotnie. Moja cierpliwość do tego chłopaka wyczerpała się bezpowrotnie i mam nadzieję że będzie to ostatni jego sezon w naszych barwach. To oczywiście moja subiektywna opinia.

  3. Łukasz

    Tak to jest jak trener patrzy na nazwiska i osoby do promowania , zamiast wystawić najlepsza jedenastkę, bo jak można wytłumaczyć w pierwszej jedenastce Jarosława Jacha? Obrońca który ie ma zielonego pojęcia jak poruszać się po boisku, łamiąc linie spalonego wielokrotnie do tego poziom celnych podań się kłania, brak pomysłu i techniki żeby grać nawet na poziomie 1 ligowym, moje obawy się potwierdziły, ten Pan powinien zmienić dyscyplinę, ponieważ w piłkę nożną to on grać nie potrafi co potwierdziły jego ostatnie sezony oraz obecną dyspozycja w meczu. Kolejnym ,, asem” którego wywołam do tablicy to Thiakane. Z całą sympatią do jego osobowości, czyli osoby uśmiechniętej, pozytywnej to niestety ale jego poziom sportowy na pewno nie jest w tej lidze. W pierwszej akcji po wejściu w meczu z Lechia, skrzydłowy wsadził go na karuzele tak, że do tej pory pewnie kreci mu się w głowie i próbuje złapać azymut, obraca się jak Batory w porcie i do tej pory nie mogę pojąć co trener w nim widzi , wystawiając go lub wpuszczając z ławki w każdym meczu gdzie z tej kadry każdy gracz usposobiony ofensywnie ma technikę 200% lepsza niż on, chyba nie mogą się pogodzić z tym że to niewypał transferowy. Kolejnym graczek o którym chce wspomnieć to Dawid Kocyła, jeden dobry mecz z Odrą Opole upoważnia go do grania non stop w pierwszej jedenastce? Albo chcą go wypromować albo nie są świadomi jego dużych wahań formy, zdecydowanie na tej pozycji wolałbym : Laskowskiego , Vallo lub Janusa ( sądzę że każdy z nich ma lepszą technikę i rozumienie gry). I ostatni którego poruszę to Mateusz Szwoch, który od kilku sezonów nie daje nic więcej niż przeciętność, choć potencjał i technikę ma lepsze granie ale uważam że mentalnie on nie dojeżdża na mecz i poważnie zastanowiłbym się na zrobienie playmakera Fryderka Gerbowskiego – to jest jego czas. Pojawią się tylko pytanie czy Wisła może sobie pozwolić na rezygnację z Mateusza Szwocha i sądzę że on jest tego świadomy że od dawna nie ma on konkurencji na swojej pozycji i stąd ta indolencja mentalna. Na koniec, nie lubię oceniać trenera po tak krótkim czasie ale są aspekty które martwią. Dlaczego trener wystawia jedenastkę które nie oddaje największego potencjału tej drużyny oraz zmiany w ostatnim meczu nacechowane emocjami a w 70 minucie jak były kolejne zmiany to nawet nie było próby pobudzenia zawodnika przed wejściem żeby dal z siebie wszystko i podania wytycznych taktycznych tylko to była zmiana na zasadzie wejdź, może Ci się uda chociaż w to mocno nie wierzę….

Dodaj komentarz