Już dzisiaj o godzinie 20:30 Wisła podejmie na własnym boisku GKS Katowice. Dla Nafciarzy będzie to okazja do ekspresowego rewanżu po wtorkowej porażce w rozgrywkach STS Pucharu Polski.
Wrócić na dobre tory
Po fantastycznym wejściu w sezon zdaje się, że Wisła złapała lekką zadyszkę – Nafciarze zanotowali trzy porażki z rzędu. Co ciekawe jest to pierwsza taka sytuacja od początku pracy trenera Mariusza Misiury przy Łukasiewicza, co (paradoksalnie) moim zdaniem dobrze świadczy o jakości pracy wykonywanej przez szkoleniowca. Czy jednak ostatnie wyniki powinny stanowić powód do niepokoju? Moim zdaniem nie. Nie licząc meczu z Arką, kiedy trener miał do dyspozycji prawie wszystkich piłkarzy to mamy w kadrze potworny szpital. Jak mogliśmy zauważyć podczas wtorkowego meczu w Katowicach mieliśmy do dyspozycji jedynie jednego (!) nominalnego napastnika, podczas gdy w konsekwentnie wdrażanym od kilkunastu miesięcy systemie gry gramy na dwóch napastników. Wisienką na torcie jest fakt, iż w drugiej połowie na dziewiątkę musiał wejść Kevin Custović, który zwykle gra na wahadle. Aktualnie w Wiśle z napastników kontuzjowani są: Łukasz Sekulski, Deny Jurić, Jorge Jimenez, Giannis Niarchos. Jeśli chodzi o inne pozycje to w Katowicach pod koniec spotkania swoje problemy zdrowotne mieli Quentin Lecoeuche i Žan Rogelj, chociaż nie jest jeszcze wykluczone, że zobaczymy dzisiaj tych piłkarzy w akcji. Może też któryś z dotychczas kontuzjowanych piłkarzy zdoła wrócić do zdrowia przed ustaleniem składu na Gieksę. Wracając jeszcze jednak do kwestii ostatnich wyników: myślę, że nawet z kadrą w pełni rezultaty ostatnich spotkań nie byłyby zbytnio kompromitujące. Jasne, z Arką byliśmy przez niektórych uważani za faworyta, ale też trzeba pamiętać, że jesteśmy beniaminkiem i tak jak Arka gramy głównie o utrzymanie. Jagiellonia to klasowy przeciwnik, któremu możemy próbować dzielnie się postawić (co zresztą zrobiliśmy) lecz ciężko wymagać w takim meczu trzech punktów. Z Gieksą beznadziejia sytuacji kadrowej osiągnęła swoje apogeum, czemu już przed chwilą się przyjrzeliśmy. Jeśli mam być szczery, to mając na uwadzę jak bardzo jesteśmy osłabieni kontuzjami nie jestem optymistą przed dzisiejszym spotkaniem. Mam natomiast nadzieję, że w razie porażki jako kibice zachowamy się równie ładnie co po meczu z Jagiellonią, kiedy to kibice skandowali nazwisko trenera po porażce. W pięknych chwilach byliśmy z drużyną, jeśli przyjdzie seria porażek (i to bardziej z powodu plagi kontuzji niż źle wykonanej pracy) też z nią bądźmy.
Gieksa z pragnieniem przebudzenia
GKS Katowice był jedną z rewelacji poprzedniej edycji PKO BP Ekstraklasy. Katowiczanie ten sezon rozpoczęli jednak bardzo przeciętnie, w dziewięciu pierwszych spotkaniach podopieczni trenera Góraka zainkasowali jedynie siedem punktów i zajmują miejsce w strefie spadkowej. Wygrana w pucharze z Wisłą znowu wlała w katowickie serca nadzieję. Wydaje się też, że Gieksa odniosła we wtorek mniej strat, a ich zawodnicy na końcu spotkania wyglądali na mniej wyczerpanych. Katowiczanie natomiast nie zdobyli w tym sezonie ligowym ani jednego punktu na wyjazdach. Miejmy nadzieję, że tak pozostanie.
Raport sędziowski
W „rewanżowym” spotkaniu z Gieksą rozjemcą będzie Paweł Raczkowski. Asystentami sędziego Raczkowskiego będą Sebastian Mucha oraz Dariusz Bohonos, a na VAR-ze zasiadać będą Łukasz Szczech i Bartosz Heinig.
Arbiter z Warszawy poprowadził w tym sezonie już jedno naszych spotkań, konkretnie to w Częstochowie. W całym obecnym sezonie Ekstraklasy sędzia Raczkowski poprowadził 6 spotkań, pokazał 41 żółtych kartek, raz pokazał czerwony kartonik oraz dwa razy wskazał na wapno.
| Paweł Raczkowski | Ilość spotkań | Wygrane | Remisy | Porażki |
| Wisła Płock | 20 | 7 | 4 | 9 |
| GKS Katowice | 7 | 2 | 3 | 2 |
Raport kartkowy:
Zawieszeni:
– nikt
Zagrożeni:
– Wisła Płock: Wiktor Nowak, Ivan Salvador
– GKS Katowice: nikt
Z Nafciarskiej kroniki:
- Do tej pory Wisła przeciwko Gieksie rozegrała 29 spotkań. Bilans mamy idealnie na remis: 9 zwycięstw, 11 remisów, 9 porażek.
- Po raz pierwszy ścieżki obu drużyn przecięły się w sezonie 94/95. Wówczas to zespół z Katowic okazał się lepszy, pokonując u siebie Petrochemię 2:0.
- Ostatni raz na najwyższym poziomie rozgrywkowym z Katowiczanami wygraliśmy w sezonie 97/98. Gola na wagę zwycięstwa zdobył Paweł Sobczak.
- Nasze ostatnie ligowe starcie z drużyną trenera Góraka zakończyło się naszym zwycięstwem 2:1. Gola w doliczonym czasie gry po rzucie wolnym zdobył wówczas Marcus Haglind-Sangre.
18, Kibic Wisły Płock.


Zobaczymy, wyrównane starcie i wszystko jest możliwe, ale nie powinno być źle. Optymizm opieram na tym, jak np zagraliśmy z Jagą tydzień temu. Kluczowy wydaje się powrót do podstawowego składu, bo jednak Mijusković, Kalankadze, to nie jest ta solidność. Jak w Katowicach zeszli Edmundsson, Kamiński, to już wyglądało to bardzo słabo. Oni jednak trzymają fundamenty tej konstrukcji. Mam ochotę napisać jeszcze kilka słów o kilku zawodnikach z rotacji, którzy zawodzą, ale to przyjdzie jeszcze czas.