Dzieci i młodzież wrócili do szkolnych ławek, Nafciarze udali się natomiast na przerwę reprezentacyjną. Tak zaczął się przy Łukasiewicza 34 – WRZESIEŃ! Niestety ten już nie był tak kolorowy jak poprzednie miesiące. Zapraszam na kolejny odcinek Dwunastu Mgnień Wisły!
Ostatnie ruchy kadrowe
Przy Łukasiewicza nadal trwała budowa kadry na Ekstraklasowe boiska. Zespół opuścił Dawid Barnowski, z którym Nafciarze rozwiązali umowę za porozumieniem stron. Byliśmy też świadkami ostatnich ruchów „do klubu”. Nowym piłkarzem Nafciarzy został Deni Jurić, który trafił do nas na zasadzie transferu definitywnego z FC Koper. 28-letni napastnik rodem z krainy kangurów podpisał kontrakt obowiązujący do 30 czerwca 2028 roku.
Piłkarskich emocji jak na lekarstwo
Do ligowego grania powinniśmy wrócić 13 września. Niestety trzynastka kolejny raz okazała się pechowa, i mecz przeciwko Cracovii nie doszedł do skutku. Powód, prozaiczny. Ulewa, która przeszła nad Orlen Stadionem, skutecznie uniemożliwiła tego dnia jakiekolwiek granie w piłkę. No, chyba że wodną. Tak więc do ligowego grania wróciliśmy z tygodniowym opóźnieniem względem reszty stawki. Można pokusić się o stwierdzenie, ze wydłużona przerwa nie wyszła naszym piłkarzom na dobre. Nafciarze bowiem przegrali po niej pierwsze domowe spotkanie w tym sezonie. Fakt, ulegliśmy nie byle komu, tylko Jagiellonii Białystok. Fakt drugi, przegraliśmy po farfoclowatym rzucie karnym. Fakt trzeci, z przebiegu całego spotkania nie można powiedzieć, że byliśmy drużyną widocznie gorszą od naszych pucharowiczów.
Niestety nie można już tego powiedzieć o spotkaniu STS Pucharu Polski, jakie Nafciarze rozegrali kilka dni później w Katowicach przeciwko tamtejszemu GKS-owi. Przy Nowej Bukowej Nafciarze dzielnie bronili się przez pełne 90 minut. Niestety koncertowy występ tego wieczoru zaliczył Bartosz Nowak, który w dogrywce pogrążył ekipę Mariusza Misiury. Swoją drogą, mecz w Katowicach to JEDYNE w tym sezonie spotkanie, w którym nasz bramkarz był zmuszony do wyjmowania piłki z siatki więcej niż raz. W sumie cztery razy Stanisław Pruszkowski musiał sięgać po futbolówkę. Po porażce 2:4 Mariusz Misiura i jego banda szybko pożegnali się z tegoroczną edycją Pucharu Polski.
Okazja do rewanżu na ekipie Rafała Góraka nadarzyła się już kilka dni później. Wtedy to, już w ramach rozgrywek PKO BP Ekstraklasy do Płocka zawitał GKS Katowice. Ponownie jednak w regulaminowym czasie gry padł remis. Tym razem jednak 1:1, a głównym sprawcą tego wyniku był Rafał Leszczyński. To błąd naszego bramkarza kosztował nas stratę wyrównującej bramki i tym samym dwóch punktów.
I to by było na tyle, jeżeli chodzi o ligowe rozgrywki we wrześniu.

Mój klub, moje serce, moja Wisła Płock
Oprócz tego mąż, ojciec i bimbrownik!

