Arka przepłynęła się po Wiśle czyli relacja z mecz #WPŁARK

W ten zimny i deszczowy wieczór Nafciarze podejmowali zespół Arki Gdynia. W zapowiedzi przedmeczowej zapowiadaliśmy rzeźnię i … rzeźnia była. Problem w tym że Nafciarze wystąpili w sobotni wieczór w roli zarzynanych, a nie rzeźników. Po golach Skóry, Gola i Kobackiego Arka wygrała zasłużenie 3:0. A mogło być jeszcze wyżej.

Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem trener Saganowski zaskoczył zarówno kibiców jak i rywali. W wyjściowej jedenastce zobaczyliśmy bowiem Jime. Sprowadzony w samym końcu okna transferowego Hiszpan zdążył zadebiutować w barwach Wisły, ale było to zaledwie dwadzieścia siedem minut w wygranym spotkaniu ze Stalą Rzeszów. Była to jedna z dwóch zmian w porównaniu do jedenastki jaka rozpoczynała spotkanie przeciwko Wiśle Kraków. Do podstawowego składu wrócił również David Niepsuj, tym samym na ławkę rezerwowych odesłany został Fabian Hiszpański. W zespole gości jedna zmiana – w miejsce Luana Capanniego wyszedł na boisko Sebastian Milewski.

W tym miejscu należy się też małe sprostowanie. W zapowiedzi przedmeczowej napisałem że zawieszony za kartki jest Olaf Kobacki co było oczywistym błędem. Olaf owszem, zebrał już cztery żółte kartki, jednak karę za nie już odbył. Drugą błędną informacją był fakt ze Sebastian Milewski również jest zawieszony za cztery żółte kartki. W jego przypadku liczba kartek w Fortuna 1 lidze wynosi trzy, jedną otrzymał w spotkaniu Pucharu Polski. Za błąd przepraszam.

Tak oto prezentowały się wyjściowe garnitury obu ekip:

Mecz zaczął się od trzech minut wzajemnego badania się rywali. Jednak już w czwartej minucie pierwsza groźna akcja gości. Z prawego skrzydła wzdłuż linii końcowej w pole karne nafciarzy wszedł Hubert Adamczyk i spróbował z ostrego konta zaskoczyć Bartka Gradeckiego. Nasz goalkeeper zachował się jednak wzorowo. Już w dziewiątej minucie sędzia Tomasz Musiał zdecydował się na pierwszą karę indywidualną. Żółtą kartka za faul na Karolu Czubaku ukarany został Beniamin Czajka. W pierwszym kwadransie to Arka była stroną przeważającą. Podopieczni Wojciech Łobodzińskiego starali się zamykać Nafciarzy w wysokim pressingu i korzystać z błędów indywidualnych naszych piłkarzy. Nie przynosiło to jednak wymiernych korzyści. Wisła ograniczała się do prób konstruowania akcji skrzydłami, jednak brakowało w grze zespołu trenera Marka Saganowskiego dokładności i szybkości.

Osiemnasta minuta: błąd w defensywie Czajki, który w prosty sposób dał się ograć Adamczykowi, akcję wyjaśnił dopiero Niepsuj. Chwilę później dośrodkowanie Gojnego pewnie wyłapał Gradecki. W odpowiedzi centra Pawła Chrupałły, niestety zbyt wysoka by Jime mógł do niej dojść.

W dwudziestej piątej minucie druga żółta kartka dla Nafciarza. Tym razem ukarany Niepsuj za faul na Olafie Kobackim. Jak do tej pory ewidentnie nie kleiła się gra gospodarzom i nic nie wskazywało na to, że coś miało się zmienić. Do trzydziestej minuty Wiślacy nie oddali nawet połowy celnego strzału. Mało tego, nie oddali żadnego strzału w kierunku bramki rywali. W trzydziestej drugiej minucie najpierw groźna akcja Arki. Uderzał Milewski na posterunku był Gradecki. Szybka odpowiedź Wisły, indywidualnie Jime, zatrzymany jednak przez Lenarcika. Swoją droga nawet gdyby udało się Hiszpanowi zdobyć gola, to sędzia liniowy dopatrzył się chwilę wcześniej spalonego.

Na pierwszy strzał Wisły przyszło nam czekać aż do czterdziestej minuty. Wtedy to na uderzenie z dystansu zdecydował się Jime, Strzał był, delikatnie mówiąc, niecelny. Ale był to już jakiś pozytyw. Dwie minuty później dośrodkowanie z prawej strony Chrupałły spadło na piąty metr przed bramką gości, jednak zabrakło tam Łukasza Sekulskiego. Ożywili się Nafciarze w końcówce pierwszej części gry jednak brakowało nadal konkretów.

Na drugą część meczu oba zespoły wyszły bez zmian. Wiślacy po przerwie zaczęli zdecydowanie lepiej niż pierwszą. Niestety to Arka wyszła na prowadzenie w czterdziestej ósmej minucie. Z pozornie niegroźnej akcji wyszło uderzenie sprzed pola karnego Kacpra Skóry. Na nasze nieszczęście piłka znalazła drogę do bramki, odprowadzona jedynie wzrokiem przez Gradeckiego. Niezbyt dobrze w tej sytuacji zachował się duet naszych środkowych obrońców, pozwalając najpierw skrzydłowemu dojść do piłki, a chwilę później na oddanie strzału. Mina Marka Saganowskiego po stracie bramki mówiła wszystko. Nie tak to miało wyglądać. Gdyby złego było mało, w pięćdziesiątej czwartej minucie sędzia Musiał wskazał na 11. metr oddalony od bramki Nafciarzy. W polu karnym Wisły faulował Chrupałła. Do piłki podszedł grający z numerem 29. Michał Marcjanik i … został zatrzymany przez naszego bramkarza. Trzeba jednak przyznać, że uderzenie obrońcy Arki nie było najwyższych lotów. Niemniej jednak Gradeś zachował się perfekcyjnie i do końca wyczekał strzelca.

W pięćdziesiątej dziewiątej minucie pierwsza zmiana w zespole Wisły, boisko opuścił Jime, w jego miejsce zameldował się Filip Lesniak.

Arkowcy napędzeni zdobytą bramką coraz śmielej atakowali. Miało to jednak swoje plusy. Piłkarze Wisły zyskali więcej wolnej przestrzeni do kontrataków. Niestety nie przynosiły one, do sześćdziesiątej minuty, żadnej wymiernej korzyści. Dawały wyłącznie nadzieję na odwrócenie losów meczu. Trener Saganowski kontynuował więc zmiany personalne. Murawę opuścili Emil Thiakane, Dawid Niepsuj oraz Paweł Chrupałła. W ich miejsce pojawili się Fabian Hiszpański, Kacper Laskowski i Igor Drapiński. Niestety, nawet to nie pomagało. Goście nadal byli stroną dominującą. W siedemdziesiątej minucie faul Grica na Czubaku w środku pola. Próba uderzenia z rzutu wolnego pewni została wyłapana do koszyczka przez Gradeckiego. Chwilę później rzut wolny dla Nafciarzy na 25. metrze od bramki Lenarcika. Dośrodkowanie Mateusza Szwocha jednak nie zostało przez żadnego z naszych graczy zamienione na bramkę wyrównującą. Ożywiło to jednak poczynania Nafciarzy. Chwilę później ładna akcja Laskowskiego, dogranie do Szwocha, jednak ten podawał w pole karne niecelnie i piłka wylądowała w rękawicach bramkarza gości. W siedemdziesiątej czwartej minucie pierwsza zmiana w drużynie Arki Gdynia, boisko opuścił strzelec gola Kacper Skóra. W jego miejsce pojawił się grający z numerem 39 Kacper Lipowski.

Niestety, w siedemdziesiątej siódmej minucie goście wyszli na dwubramkowe prowadzenie. Krótkie rozgarnie rzutu rożnego między Kobackim i Gojem. Dośrodkowanie tego drugiego zdołali jeszcze wybić obrońcy, jednak przy strzale Janusza Gola nie mieli już nic do powiedzenia. Trzeba przyznać, że wyszedł byłemu reprezentantowi Polski strzał życia. Wolej z dwudziestu metrów którego nie powstydziliby się najlepsi gracze na świecie. Chwilę później ostatnia zmiana w Wiśle. Na boisku pojawił się Mateusz Lewandowski, zastępując Milana Spremo. Dwie minuty później druga zmiana w Arce, boisko opuścił Hubert Adamczyk, w jego miejsce pojawił się Michał Borecki.

Osiemdziesiąta druga minuta i dramatu Wisły ciąg dalszy. Trzecią bramkę dla gości zdobył Olaf Kobacki. Młodzieżowiec z Gdyni idealnie wykorzystał podanie ze skrzydła Boreckiego. Idealne zwieńczenie wzorowego kontrataku. Trzy minuty później ostatnie zmiany przeprowadził trener Łobodziński. W końcówce meczu ukarany jeszcze żółtą kartką został w szeregach Nafciarzy Mateusz Lewandowski.

Pomimo pięciu doliczonych minut piłkarzom z Płocka nie udało się zdobyć chociażby honorowego gola. Tym samym mecz zakończył się wynikiem 0:3. Nafciarze przegrali pierwszy mecz domowy w tym sezonie i przerwę na kadrę spędzą w niezbyt dobrych nastrojach. Runęły marzenia kibiców o budowie Twierdzy Płock. Wisła zamiast kontynuować marsz w górę tabeli lekko tąpnęła w klasyfikacji.

Wisła Płock 0-3 Arka Gdynia
1:0 Kacper Skóra 48′

2:0 Janusz Gol 77′

3:0 Olaf Kobacki 82′

Wisła: 99. Bartłomiej Gradecki – 24. David Niepsuj (65, 16. Fabian Hiszpański), 77. Jakub Szymański, 5. Beniamin Czajka, 11. Milan Spremo (78, 17. Mateusz Lewandowski) – 37. Paweł Chrupałła (65, 21. Igor Drapiński), 8. Jakub Grič, 14. Mateusz Szwoch, 18. Jime (58, 23. Filip Lesniak), 19. Émile Thiakane (65, 70. Kacper Laskowski) – 20. Łukasz Sekulski.

Arka: 95. Paweł Lenarcik – 32. Przemysław Stolc, 29. Michał Marcjanik, 4. Martin Dobrotka, 94. Dawid Gojny – 21. Kacper Skóra (75, 39. Kasjan Lipkowski), 55. Janusz Gol, 6. Sebastian Milewski (85, 36. Michał Bednarski), 11. Hubert Adamczyk (81, 20. Michał Borecki), 7. Olaf Kobacki (85, 19. Marcel Szymański) – 10. Karol Czubak.

żółte kartki: Czajka, Niepsuj, Lewandowski.

sędziował: Tomasz Musiał (Kraków).

Kopnij dalej

Ten post ma 5 komentarzy

  1. renegat

    ogolnie do 1 bramki dosc wyrownany mecz. Wisła niezle w defensywie, ale w ofensywie juz prawie nic. caly czas powtarzam, jesli nie przejdziemy na 3-5-2, to dalej w ataku bedziemy liczyc tylko na przypdek albo farta.
    .
    1 bramka to faktycznie blad naszych obroncow, prawdopodobnie nie docenili umiejetnosci technicznych Skory. poza tym bardzo dobrze zorganizowana Arka przez swego trenera. 2 bramka juz podlamala naszych, bo po takim uderzeniu co moglo zatrzymac przeciwnika.
    .
    powtarzam po raz enty. bez 3-5-2 niewiele sie zmieni w ofensywie. gratulacje dla rywali, wykazali nasze slabe punkty.

  2. Cezary

    Ja tak tylko żeby nie zawieść renagata jeżeli chodzi o marudzenie takie pytanko. A my mamy jakieś mocne strony?

  3. renegat

    Cezary@ mam pomysl. zmienmy ustawienie na 3-5-2 a wtedy zobaczymy tylko dobre strony…

    1. Cezary

      Renegat ale to przecież sam super trener na konferencji po meczu stwierdził że przeszliśmy na system 3 5 2 i nie wypaliło więc problem chyba tkwi gdzie indziej pozdrawiam

  4. Tomasz

    Nie sądzę, żeby ten sklad personalny obrońców sprawdził się w ustawieniu z 3 stoperami. Fart się skończył i teraz zajmujemy miejsce w tabeli na miarę naszego potencjału kadrowego. Czajka to jakaś pomyłka to jest gość na miarę 2 zespołu. Zaangażowanie piłkarzy to jakiś żart, Arka gdzie pilkarze dostają ostatnio po pół pensji wykazywali więcej chęci do gry niż ci nasi panowie piłkarze. Technik Szwoch bez żadnego ciekawego zagrania , chyba się już u nas zasiedział i uważa, że czy się biega czy się leży pensja pilkarzyka się należy. Myślę, że zmiana trenera i 3-4 mocne transfery na zimę i jeszcze będzie szansa powalczyć o baraże.

Dodaj komentarz